wtorek, 11 maja 2010

Sprzedajmy się

Jestem tysiącnerem, jeżeli oczywiście wierzyć tej stronie. Kuleje liczba wejść na stronę, ale za to przyjemna rozpoznawalność w sieci. Drugiego takiego krogulczasa to w internetach nie ma.
Czas chyba zacząć pisać regularnie. Takie szybkie i rozrywkowe posty, jak poprzednich kilka. A czasem coś większego, jak opowiadanie, sprawozdanie, kilka luźnych myśli.

Życzcie sobie szczęścia, żeby to wypaliło :).

poniedziałek, 10 maja 2010

Prostoty!

Nasi bracia chyba zza Wołgi. Oto, jak pięknie się zabawili.



Pewnie ich nie przebiję tym, że dzisiaj na wykładzie zrobiłem konfetti z kartki z zeszytu. Eh, i na co mi było robić te 378 kawałeczków*?

A póki co lecimy z powrotem do nauki, bo wzywa. Tylko umyję podłogi najpierw :).

* Tak, to był nudny wykład.

piątek, 7 maja 2010

Powiedzmy to tak...

Matura była o 9.00 :).

Dziękuję :D.

Bismatura

Wczoraj. Zajęcia specjalizacyjne. "Systemy religijne Bliskiego i Dalekiego Wschodu". Indie. W co Hindusi wierzyli, wierzą i co ich za to czeka. Nudy jak cholera.
Siedę z Kaską. Przezwariowana i zakręcona jak równik wokół globu dziewczyna. Na ten czas nietypowo zmęczona.
Mówię jej, że jutro mam maturę. I że wziąłem sobie do domu lektury na egzaminy do poczytania.
- Mam ze sobą kilka książek. Na Żurawia i Sapkowskiego.
- Aha. A co mamy z Sapkowskim?
- Ehe... Hm... Pisarz taki.
- A.
- Wiedźmin. Słyszałaś?
- A...ha.
I położyliśmy się na ławce, oboje czerwoni jak Marks.

Teraz tak sobie pomyślałem o innej sytuacji. Jakby się poczują dzisiaj o 14.00 maturzyści, jak w ramach "pytania o egzamin", wypowiem się w sposób nastepujący:
- A czy jak nie zdam, to nie dostanę się wtedy na prawo, psychologię, socjologię, dziennikarstwo, zarządzanie, europeistykę, politologię, nauki polityczne albo stosunki międzynarodowe?
Jeżeli w tym momencie padłaby odpowiedź:
- No... tak. Nie dostanie się pan.
... to zażądałbym nagrody Guinessa albo rekordu Nobla w kategorii "Najwięcej zestresowanych ludzi w wyniku jednozdaniowej wypowiedzi".

Co zaś się tyczy Stockholm-3, to jest w toku. W przeciągu najbliższego tygodnia go opublikuję, jeszcze przed wyczekiwanymi juwenaliami w Toruniu :).

wtorek, 4 maja 2010

Stockholm-3

... się pisze opowiadanie.

W tytule - jego roboczy tytuł. Klimat bazy księżycowej, science-fiction, egzystencji i senso homini szeroko pojętego. Nowi czytelnicy jeszcze starego krogulczasa nie doświadczyli. Takiego, który lubi sobie demiurdżyć. I wtedy tworzy najczęściej post-apokaliptyczne kosmosy.
Nie inaczej będzie w przypadku Stockholm-3. Przygotujcie się więc, wdzięczni czytelnicy, na cynizm, zgrozę i Włochów. Z czego nie przywiązujcie za nadto się do tych ostatnich...

poniedziałek, 3 maja 2010

Polska Polityka Energetyczna

Nigdy więcej.

Siedziałem dzisiaj nad tą prezentacją. Właśnie skończyłem. Znowu się bawiłem z GIMP'em. Znowu szukałem jakichś matematycznych przekomarzanek jako dowodów. I tak siedziałem nad nią od 16.00 do teraz, czyli 23.26. Siedem i pół godziny. Ale świadkowie powinni się ucieszyć.
Poniżej - zajawka tła prezentacji :>.



Modlę się, żeby zapalenia gardła mnie nie dopadło. Cholerny 3. maj pozamykał mi apteki i nawet głupiego cholinexu nie mogłem w hurtowych ilościach przessać, coby załagodzić ból gardła. Miejmy nadzieję, że stare dobre witaminki c, gripexy i płukanie wodą z solą wystarczyło.
A teraz walę w kimę. Jutro pobudka o 6.30 i zapis na pranie. Nosz ja pyerdolę...

sobota, 1 maja 2010

1 Maj

Takie święto nieróbstwa to ja chcę codziennie!

Jest godzina 20.36. Akademik zieje pustkami. W segmencie, poza mną, nikogo. Telewizor dla odmiany nie chodzi 24/7, wentylator w łazience również regularnie emituje ciszę i nawet woda z kranu nie kapie. Jedynie za oknem słychać skandujących kibiców. Nie wiem, komu kibicują, ani co chcą osiągnąć. Nie obchodzi mnie to. To jest mój dzień ciszy i spokoju.
Popijam właśnie żywca. Nieogolony, bez majtek, ale w spodenkach, z fryzurą jaka nigdy nie chce mi wyjść, kiedy jej potrzebuję. Czuję się ospały i seksowny. Tak... męsko, hehe.
Rozpisuję właśnie, co zrobić jeszcze dzisiaj, co jutro, a co w poniedziałek. Przede wszystkim na uwagę zasługuje pracka licencjacka, którą w końcu ruszyłem, przeczytanie paru książek, przejrzenie notatek. Termin za terminem pojawiają się z dnia na dzień. 4. maja - prezentacja. 7. maja - matura z WOS'u (a co!). I wiele dalszych, bliżej przełomu maja i czerwca. Sesja za pasem, możnaby rzec. A dni przeciekają przez palce.
Rozleniwiłem się. Bardzo się rozleniwiłem. Fajnie było. Od dzisiaj bierzemy się do roboty.
No, może najpierw krótkie piwko tu i ówdzie ;).