Oto polski plakat:

A to oryginalny:

No nie tak do końca.
I ja się pytam: czy w Polsce sprzedają się tylko romasidłowe komedyjki, gdzie para bohaterów musi być młoda? Bo do takiej rangi tenże film został plakatem takowym zredukowany. Co jest złego w głównej postaci, że jest dziadkiem, którego nie gra Holoubek, Pieczka albo Gajos? Przyjemna i genialna historia dziadka, którego motto życiowe jest proste równie, jak sam plakat: cokolwiek cię kręci, cokolwiek uznasz za słuszne, cokolwiek lubisz, cokolwiek działa. Komu ten dziadek żółć zburzył?
Spłycanie rzeczy prostych jest absolutną głupotą. Doceńmy je takimi, jakimi są, bo już i tak zredukowano je do minimum kulturowego. Szanujmy tę subtelną i cieniutką granicę pomiędzy trafnością a kiczem.
I w związku z tym inny personalny favorite w wykonaniu Bad Religion - Epiphany. Nie bez powodu tutaj umieszczę ten utwór, bo on również (podobna jak cała płyta Process of belief) prawdy o prawdzie mówi.
Może grafik chciał się wybić na tle reszty : http://plakaty.blox.pl/2008/12/U-Pana-Boga-za-miedza.html
OdpowiedzUsuńJa tam się pod tym podpisuje :D Film widziałam już dawno w wersji oryginalnej i bardzo mi się podobał. Chyba jeden z najlepszych filmów Allena w tej dekadzie. Sama polska wersja tytułu ubawiła mnie do łez, bo faktycznie spłyca film do poziomu czytelniczek Bravo Girl. A mamy tu mądre, ironiczne kino przecież! No ale wiadomo nie od dziś, że marketing rządzi się swoimi prawami i raczej tego się nie zmieni. Jako ciekawostkę mogę dodać, że jeszcze kilka miechów temu film widniał na filmwebie pod polskim tytułem "Jakby nie było" :) I w sumie nie obraziłabym się gdyby na tym się zatrzymali ;p
OdpowiedzUsuńpodpisano Nati K :)
dodam jeszcze, że główna postać Borysa to przecież malowany Allen we własnej osobie! I to stary dobry hipochondryk, który grał pierwsze skrzypce w jego starszych filmach. I dobrze było widzieć, że Woody wrócił do dawnych klimatów ;p Nie wiem czy "allenowskie narzekanie" stało się już niemodne w Polsce, ale takie "opakowanie" filmu trochę przeczy idei samego reżysera. A ponoć producenci filmu mają wpływ na to pod jaką postacią film będzie dystrybuowany za granicą, więc nie wiem kto przy zdrowych zmysłach wyraził na to zgodę ;)
OdpowiedzUsuń