Może jest to związane z tym, że coraz częściej łapę się na ogarnianiu kilkunastu rzeczy jednocześnie? Ale tak poważnie - drobnych, błahostkowych, niby nic. A to się uczę prawa, a to odsłuchuję starego dobrego Papa Roach'a, chwilę później jestem pod prysznicem, a wracam po to, żeby poszukać przepisu na kamikaze, samemu racząc się dżinem z tonikiem. Może nie wybitnie randomowy zestaw, ale to miało miejsce w przeciągu najwyżej piętnastu minut. No i jeszcze notkę piszę.
Chyba taki dzień zaczął się od momentu, kiedy zdecydowałem się zrobić pierwszą bardziej przywoitą sałatkę w swoim życiu. Skłoniły mnie do tego:
- Wystawiony w biedronce zestaw do sałatek (widelołyżka + łycha), którego oczywiscie nie zakupiłem.
- Kasia, która nie tak dawno na wydziale zjawiła się z sałatką na przekąskę.
- Przepis na sałatkę z tuńczykiem i kukurydzą, jaki znalazłem na pewnym tureckim blogu kulinarnym.
- Chęć zjedzenia czegoś innego, niż bigosu z domu.
Pozostało tylko przerobić myśli i słowa na czyn.
Uwaga! Przepis mało studencki, z uwagi na koszty. Tak naprawdę jednak, z tego co kupicie, wykorzystana zostanie na poniższe potrzeby tylko część składników. Nadaje się więc świetnie na imprezę, gdzie będzie zapotrzebowanie na dobre jedzenie :).
Sałatka z rozgardiaszu
Składniki dla dobrych czterech osób:
Warzywa
Pomidor, szt. 1- Papryka żółta i czerwona, po połówce
- Ogórek zielony, tak może 1/3
- Sałata, 3 liście
- Oliwki czarne i zielone, wedle uznania
Sery
Jakiś żółty - u mnie edamski - 100g- Jakiś biały (naprawdę, zda egzamin cokolwiek - polski twarogowy, grecka feta, włoska mozarella) - też ok. 100g
Przyprawy
Olej- Pieprz
- Sól
- Rozmaryn
- Bazylia
- Tymianek
- Oregano
- Szałwia
- Czosnek
(Te wszystkie zioła po soli znajdziecie w wynalazku firmy Kotanyi - "Morski skarb: Sól morska z Camargue z ziołami". Polecam osobiście)
Opcjonalne dodatki, z różnych kategorii (powinny zdać egzamin)
Świeża bazylia, rukola, nać pietruszki- Rzodkiewka
- Tuńczyk
- Kukurydza
- Jajka gotowane, pokrojone
- Szynka albo inne mięso
- Chleb z masłem albo bez
- Sok z cytryny lub limonki
Na dobry początek, twój stół nie powinien tak wyglądać. Syf, kiła i mogiła - tak się ta sałatka powinna nazywać. Ale jakoś trzeba sobie radzić, gdy nie ma się profesjonalnego blatu, zlewu i szafek pod ręką. I gdy jest się w akademiku.
Kroisz więc warzywka...
... Myjesz sałatę, odkładasz do suszenia...
... Kroisz w kostkę oba wybrane sery, wyławiasz oliwki.
Wreszcie przygotowujesz sobie salaterkę. Rwiesz sałatę na kawałki i wrzucasz do tejże salaterki, dodajesz warzywa, sery, oliwki. Przyprawiasz, zalewasz odrobiną oleju. I mieszasz. Aż otrzymasz...
... Sałatkę z rozgardiaszu!
Pozostaje tylko wziąć trochę chleba z masłem, nalać sobie soku i wcinać :).
A teraz wracam do pisania wystąpienia na konferencję. Ciao!
PS. A propos "ciao" - muszę od Włochów gwizdnąć przepis na dressing do makaronu, jaki kiedyś na imprezie zmontowali. I w ogóle makaron się nauczyć porządnie gotować.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz